Zapraszamy do oglądania filmiku podsumowującego naszą tegoroczną wyprawę :)
czwartek, 20 listopada 2014
poniedziałek, 22 września 2014
Slajdowisko :)
Serdecznie zapraszamy na relację z wyprawy, która odbędzie się 24.09.2014 o godzinie 18 w chatce regionalnej (filia GOK) w Międzyrzeczu Górnym.
piątek, 15 sierpnia 2014
Dzień 32 - ... Nareszcie Santiago !
Dzień 32
Udało się! Dotarliśmy aż do Santiago de Compostela. Bez bagaży szybko dojechaliśmy pod katedrę, która niestety była w remoncie. Poszliśmy w takim razie po Compstelę, certyfikat potwierdzający przebycie szlaku św. Jakuba, jest wydawany na podstawie pieczątek zbieranych w paszporcie pielgrzyma, Czekając na Mszę Świętą na godzinę 12 kupiliśmy pamiątki, stos pocztówek i porobiliśmy zdjęcia. Wraz z rozpoczęciem Mszy zostało uruchomione wielkie kadzidło - Botafumeiro. Dawniej było używane po to, żeby zmniejszyć przykry zapach pielgrzymów :) Teraz jest to już raczej jedna z atrakcji. Po 15 ruszyliśmy w dalszą drogę na "koniec świata", czyli przylądek Finisterra, miejsce najbardziej wysunięte na zachód Hiszpanii. Dojechaliśmy dziś nad Ocean Atlantycki i spaliśmy mając na niego widok, niedaleko Muros.Dalsze dni
Kolejne dni były jednym wielkiem odpoczynkiem, plażowaniem, spaniem do godziny 9 i nacieszeniem się wakacji póki jeszcze są. Zostały nam 3 dni bez żadnych planów. W tym czasie jechaliśmy wzdłuż oceanu dłuższą droga do Finisterry. Spaliśmy na dzikiej plaży "pod chmruką", widzieliśmy śliczne wodospady w Estordze, kosztowaliśmy specjałów tutejszej kuchnii - np. ośmiornicę, zbieraliśmy muszelki :) Na koniec zobaczyliśmy też piękny zachód słońca ( na który musieliśmy czekać aż do godziny 22) siedząc na klifie przy samym oceanie. Zrealizowaliśmy też po części tradycję, która mówi, że każdy pielgrzym na sam koniec obmywa się w oceanie i spala się swoje ubrania.
W końcu przyszedł ten dzień, kiedy musieliśmy już wrócić do codzienności, normalnego życia. Za rok wyruszymy gdzieś ponownie :) W końcu w tym wszystkim najważniejsza jest sama podróż, a nie cel wyprawy. Buen Camino!
dzika plaża
Finisterra
wtorek, 12 sierpnia 2014
Dzień 30-31
Dzień 30
Santa Catalina de Samosa - Hospital de la Condesa
Dziś pokonaliśmy najwięcej przewyższeń. Najpierw zdobyliśmy najwyższy szczyt całej drogi francuskiej - Cruz de Ferro (1504 m), znajduje się tam krzyż, gdzie pielgrzymi zostawiają kamienie przywiezione z domu. My żadnego nie wzięliśmy, dlatego zostawiliśmy klapki Madzi, które się zniszczyły :) Wieczorem wspięliśmy się jeszcze z 600 m na wysokość około 1300 m, do wioski O'Cebreiro. Jest to celtycka miejscowość, w której zdarzył się cud przeistoczenia chleba i wina w prawdziwe Ciało i Krew Jezusa. Uczestniczyliśmy tam w Mszy Świętej, a potem udaliśmy się do albergua na nocleg.
Dzień 31
Hospital de la Condesa - Monte de Gozo
Zrobiliśmy dzisiaj aż 160 km! Rano czekał nas długi zjazd z góry, było niesamowicie zimno, ale i tak nie odebrało nam to radości śmigania z górki na pazurki ;) Sił dodawała nam też ekscytacja coraz mniejsza odległość do Santiago. Wieczorem dojechaliśmy do wioski obok - Monte de Gozo, znajduje się tam polski albergue donativo, w którym spaliśmy.
Dzień 28-29
Dzień 28
Rabe de las Calzadas - Bercianos del Real Camino
Droga pielgrzyma jest pełną niespodzianek.. np. jedziesz sobie droga, przejazd zagradza Ci rako-podobne coś i chce się bić. Tylko co to robi pośrodku "pustyni" ? Dziś mieliśmy dużo szczęścia, jechaliśmy płaskowyżem, nie było upałów, wiatru i deszczu. Jednym słowem idealnie. Do tego ta przestrzeń, gdy w zasięgu wzroku nie dostrzegasz nic a nic. Wieczorem przyjęli nad do albergua donativo. Było tam naprawdę uroczo. Instrukcja nakazywała wstawać dopiero o 6 co nas bardzo ucieszyło. Kolacja jest tam zawsze przygotowywana przez pielgrzymów, razem też sprzątaliśmy po niej, a o 21 była modlitwa. Wyglądało to tak, że każdy po kolei trzymał świecę, która była jedynym światłem w pokoju i opowiadał swoje przemyślenia, to co przeżył. Niesamowite doświadczenie, które także dało nam chwilę refleksji nad tym co już osiągneliśmy, co się w nas zmieniło i to kim jesteśmy.
Rabe de las Calzadas - Bercianos del Real Camino
Droga pielgrzyma jest pełną niespodzianek.. np. jedziesz sobie droga, przejazd zagradza Ci rako-podobne coś i chce się bić. Tylko co to robi pośrodku "pustyni" ? Dziś mieliśmy dużo szczęścia, jechaliśmy płaskowyżem, nie było upałów, wiatru i deszczu. Jednym słowem idealnie. Do tego ta przestrzeń, gdy w zasięgu wzroku nie dostrzegasz nic a nic. Wieczorem przyjęli nad do albergua donativo. Było tam naprawdę uroczo. Instrukcja nakazywała wstawać dopiero o 6 co nas bardzo ucieszyło. Kolacja jest tam zawsze przygotowywana przez pielgrzymów, razem też sprzątaliśmy po niej, a o 21 była modlitwa. Wyglądało to tak, że każdy po kolei trzymał świecę, która była jedynym światłem w pokoju i opowiadał swoje przemyślenia, to co przeżył. Niesamowite doświadczenie, które także dało nam chwilę refleksji nad tym co już osiągneliśmy, co się w nas zmieniło i to kim jesteśmy.
Dzień 29
Bercianos del Real Camino - Santa Catelina de Samosa
Dzisiaj dotarliśmy do Leon, gdzie znajduje się przepiękna katedra. Dalej byliśmy też w Astordze, w której również można było podziwiać kościół i pałac zaprojektowany przez Gaudiego - katalońskiego architekta, który również zaprojektował świątynię Sagrada Familia w Barcelonie. Astorga jest stolicą czekolady w Hiszpanii. Skusiliśmy się i kupiliśmy parę, żeby ją skosztować.
Katedra w Leon
Pałac Gaudiego
Katedra w Astordze
niedziela, 10 sierpnia 2014
Dzień 25-27
Dzień 25
Valcarlos - Puente la Reina
Rozpoczynamy zmagania już na szlaku Świętego Jakuba. W pierwszy dzień wjeżdżamy na przełęcz Ibaneta na wysokość 1057 m n.p.m. Główny szlak prowadzi przez inny szczyt, ale dla nas tym bardziej bez rowerów górskich byłby trudny do pokonania. Temu jedziemy trasą alternatywną, która prowadzi głównie przez asfalt. Po południu dojechaliśmy do Pamplony - miasto, gdzie odbywają się w lipcu gonitwy byków przez ulice miasta. Na naszej trasie zaliczyliśmy dziś jeszcze jedną górkę - Puerto del Perdon (679m), zjeżdżaliśmy z niej na kilkupasmowej, asfaltowej drodze, żadne samochody nam nie przeszkadzały i osiągnęliśmy tam rekord prędkości 71 km/h!
Dzień 26
Puente la Reina - Ciruena
Skosztowaliśmy dziś oryginalnego wina Irache ze specjalnego kraniku. Co chwilę mijaliśmy się dziś z "niebieskimi" panami, którzy także na rowerze zmierzali do Santiago. Spotkaliśmy też dziś w Logrono pierwszych polskich pielgrzymów! Noc spędzimy dziś w guardavina, miejscu, gdzie pasterze pilnowali swych plonów
Dzień 27
Ciruena - Rabe de las Calzadas
W niedzielę pojechaliśmy do Santo Domingo de la Calzada, mieliśmy nadzieję, że pójdziemy tam na Mszę Świętą, ale nie udało nam się. W tej miejscowości w kościele są żywe kury, legenda głosi, że dziewczyna spotkawszy niemieckiego pielgrzyma chciała go uwieść, a gdy się jej nie udało, podrzuciła mu srebrny dzban i oskarżyła go o kradzież. Pielgrzym został skazany na śmierć, a rodzice, wracając z Santiago poszli na niego jeszcze raz spojrzeć. Z wielkim zdumieniem odkryli, że jednak żyje, czym prędzej udali się do sędziego, a on odrzekł, że jeśli ich syn żyje, jego kurczak, którego właśnie jadł też. Wtedy kura ożyła, zamachała skrzydełkami i na pamiątkę tego, w kościele w klatce są dwie żywe kury. Dojechaliśmy też do Burgos, a było naprawdę ciężko z racji wielkiego wiatru wiejącego nam w twarz. Widzieliśmy tam kolejną katedrę, jest ona trzecią najwiekszą katedrą w Hiszpanii. Niestety wejście do katedry, jak i do kościoła w Santo Domingo de la Calzada są płatne. Buen Camino!
czwartek, 7 sierpnia 2014
Dzień 24 W kóncu na szlaku !
Dzień 24
Dzisiaj wjechaliśmy po południu na już oficjalną drogę Camino de Frances w mieście Saint Jean Pied de Port. Przejechaliśmy zaledwie kilkanaście km i stwierdzamy, że jest to dosyć wymagająca trasa! Szlak prowadzi wzdłuż głównej drogi, tylko, że ona pnie się łagodnie w górę, a my non stop wjeżdżamy na jakieś strome górki ;) Zatrzymaliśmy się w albergue w Valcarlos ( jest to już w Hiszpanii !), albergue jest to schronisko dla pielgrzymów, niektóre są donativo, czyli każdy płaci tyle ile chce albo mają z góry narzuconą cenę za nocleg. Dziś mogliśmy swoje ubrania wyprać w pralce i w końcu śpimy na łóżkach po tak długim czasie :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















