piątek, 18 lipca 2014

Dzień 5.

Dzień  5.

Sollenau - Hartberg

Po wspólnym śniadaniu z austriacką rodziną ruszyliśmy w drogę ścieżką rowerową Eurovelo. Dziś pokonaliśmy łącznie 1400 m przewyższeń. Podczas najdłuższego podjazdu spotkaliśmy rowerzystę
z Nowej Zelandii. Pod wieczór zaczęliśmy szukać noclegu, w końcu rozbiliśmy namiot na polu kukurydzy.






czwartek, 17 lipca 2014

Dzień 4.

Dzień 4.

Eibesbrunn - Sollenau 

Dzisiaj przejechaliśmy mniej kilometrów z racji zwiedzania Wiednia. Wjechaliśmy do miasto około godziny 8:00 i zobaczyliśmy kilka ciekawych zabytków. Wiedeń mimo swego niewątpliwego uroku wymęczył nas tłokiem. Dlatego chcieliśmy z niego jak najszybciej wyjechać. Dalej jechaliśmy ścieżką rowerową, których w Austrii jest mnóstwo. Często prowadzą przez pola z dala od dróg i do tego są asfaltowe, także można śmigać :) Pod wieczór zaczęły nadciągać deszczowe chmury, ale udało nam się schować przed wielką ulewą na stacji benzynowej. Około godziny 18 dojechaliśmy do miejscowości Sollenau i tam zaczęliśmy szukać jakiegoś noclegu. Wstąpiliśmy do kościoła, a że akurat zaczynała się Msza Święta, zostaliśmy na niej. Spotkaliśmy tam przemiłą kobietę, która podczas rozmowy zaproponowała nam nocleg u siebie w domu :) Spędziliśmy tego dnia uroczy wieczór, słuchając ich opowieści i opowiadając o Polsce.



Wiedeń

 U gościnnych Austriaków

środa, 16 lipca 2014

Dzień 3. Trzy państwa w jeden dzień!

Dzień 3. 

Straznice - Eibesbrunn

Już nie daleko do granicy ze Słowacją, a potem za 30 km Austria! Na Słowacji zwiedziliśmy bazylikę Matki Bożej Bolesnej, tam za namową księdza wpisaliśmy się do kroniki. Przez jeden dzień udało nam się być aż w trzech państwach! Pogoda nam cały czas dopisuje, jak to często mówimy zamówiliśmy ją sobie ;) Choć w południe najlepiej schować się przed słońcem ;) Na całe szczęście można spotkać na trasie stoliki z daszkiem tzw. "odpocivadlo"
Noc spędziliśmy w sadzie przemiłych Austriaków :) Dziękujemy !


Granica czesko-słowacka

W południe sjesta - żadnej żywej duszy na ulicy'

"Odpocivadlo"




Dzień 2-gi! Pierwsze przygody na trasie.

Dzień 2.

Kunin - Straznice

Nie obeszło się bez złapania na trasie pierwszej (i oby ostatniej) gumy i przejechania kołem po wpadniętym śpiworze, a to dopiero początek przygód ;)  Po południu zmordowani gorącem, które lało się z nieba postanowiliśmy ochłodzić się nad jeziorkiem. Wieczorem dotarliśmy do miejscowości, w której na parafii są polscy księża. Niestety nie zastaliśmy ich z powodu wakacji, także z racji późnej pory udaliśmy się na kemping.







Dzień 2-gi!

W Holesovie odwiedziliśmy polskiego księdza Jerzego Walczaka, który potwierdził świetną polska gościnność i uraczył nas pysznym czeskim obiadem, kawą i ciastkiem ! Bóg zapłać !

 Grupowo z ks. Jerzym Walczakiem

Pierwszy dzień wyprawy już za nami!

Dzień 1.

Szczyrk - Kunin

Po wyjeździe ok. godziny 8 rano już około godziny 11:30 przekroczyliśmy Polsko-Czeską granicę. Przez cały dzień pogoda dopisywała. Słońce pięknie świeciło, wiaterek nas ochładzał, a GPS prowadził nas po ścieżkach rowerowych i mało ruchliwych drogach. Pod wieczór zaczęliśmy szukać miejsca na nocleg, ale początki, jak to często bywa zawsze są trudne i szło nam to opornie.
W Kuninie zdecydowaliśmy się wejść do kościoła, a pani Ludomiła, która go nam otworzyła, pozwoliła nam rozbić namiot w swoim ogrodzie :) 

 Czechy, pierwszy obiadek




Start!


Wyruszyliśmy!

Puntkualnie o godzinie 8 rano, po Mszy Świętej zwieńczonej Błogosławieństwem w kościele pw. św. Jakuba , wyruszyliśmy ze Szczyrku do Santiago de Compostela :) Zmotywowani po pięknym kazaniu i ciepłym pożegnaniu ze strony naszych rodzin i parafian mogliśmy śmiało ruszyć w naszą podróż!




Zapraszamy też do obejrzenia fotogalerii Gościa Niedzielnego z naszego startu  :
http://bielsko.gosc.pl/gal/pokaz/2087588.Rowerowa-pielgrzymka-do-Santiago#gt